przeczekać styczeń i zimę

Przez lata nosiłam cię w sobie jak jedną z moich dziewczynek. Ujmowałam w dłonie całą moją miłość, rozgrzewałam zmarznięte palce i serce. Czekałam. Cierpiałam przez to na chroniczną bezsenność, nieuleczalny lęk, że pewnego dnia już się nie obudzisz. Nasz świat zamarzał cyklicznie, zwykle w listopadzie, i wszystko między nami pokryte było szronem. Topniał wraz z nadejściem wiosny. Zwykle miała jasny kolor żonkili, choć te pogrzebałam w sercu dawno temu. Pamiętasz? Kiedyś było nam dobrze. Było biało i niebiesko, kiedy prowadziły nas toksyczne rośliny. W tym czasie sprzedawałam ciało na kilogramy, ty sprzedawałaś duszę. Ostatnie miesiące przyniosły nam nową nadzieję, nie należało po nią sięgać. Zabrakło we mnie akceptacji dla pogardy, krzywdy, nienawiści. Oswoiłam się z bólem i nie karmię się tym, co dla ciebie zdaje się paliwem. Nie chciałaś tego wiedzieć, ale odkąd odeszłaś, mój świat się rozrasta. W nocy prowadzi mnie inny głos, jest lekki jak balonik. Przynosi nowe słowa, rześkie poranki. Jeśli zatem wszystko musi kiedyś dobiec końca...


teraz nie pukaj. śpię i nie wiedzieć czemu nie chcę nikomu otwierać,
chcę spać, czekać. przeczekać styczeń i zimę. nie pukaj.
nikt nie otworzy, nikt nie odpowie.
nikogo nie ma.

Komentarze

  1. Mam problem ze słowami, odrobinę lepiej z muzyką, więc zostawiam...

    https://www.youtube.com/watch?v=Ug_5d1HD9FA

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty