anna musiał / wydawało ci się, że wiesz (...)

I
Wydawało ci się, że wiesz o mnie wszystko. Bywałeś we mnie każdej nocy. Pieprzyłeś, posuwałeś, zaspokajałeś. Myślałeś, że skoro poznałeś już mój zapach i smak, nie będę protestować. Przestałeś pytać o pozwolenie.

II
Przychodziłeś jedynie wieczorami. Odstawiałeś teczkę, odkładałeś portfel i pospiesznie zdejmowałeś buty. Dopiero potem witałeś mnie. Robiłeś to łapczywie, jakbyśmy nie widzieli się kilka tygodni, miesięcy, lat. Pozwalałam ci na to tak samo, jak pozwalałam nosić lęk, że możesz mnie już nigdy więcej nie zobaczyć. Czułeś się wtedy jak bezdomny chłopiec. Jak dziecko, którego nikt nie kocha, a którym ktoś powinien się w końcu zaopiekować.

III
Zawsze zostawiałeś otwarte drzwi. Pozwalałeś, by pustka ulic wdzierała się do naszego tymczasowego domu. By wdzierała się w nas. Zarażałeś mnie jej swobodą, obcowałeś z nią i ze mną w tym samym czasie. Mówiłeś, że chciałbyś, aby cię pochłonęła. Aby pochłonęła też mnie, bo tylko wtedy odszedłbyś bez cienia żalu. 

IV
Coraz częściej znikałeś. Szarzałam w świetle nadchodzącego poranka, stygłam. Zastanawiałam się, gdzie jesteś. Co robisz, z kim i dlaczego tak naprawdę nie możesz przyjść. Dopasowywałam ci żony i kochanki, dopasowywałam kolor twoich oczu do twarzy dzieci. Patrzyły wtedy na mnie z ironicznym uśmiechem, jakby wiedziały, że kradnę im twój czas. 

V
Potem już nigdy nie było tak samo. Przyszedł śnieg i zburzył całą konstrukcję. Odpowiadałam na setki pytań, dopisywałam setki odpowiedzi. Wieczory mijały jeden po drugim, a ty nie wracałeś. Nie wracał twój zapach i smak, i ja też już nie potrafiłam odnaleźć drogi. Pewnego dnia szarość wkradła się do mojego ciała, pocałowała pustkę.



Komentarze

Popularne posty