światłoczułość

Chciałam dać ci świat i bezpieczne miejsce na nim. Objąć ochroną, jak ochrania się zagrożone gatunki. Podarować łagodne poranki, spokojne wieczory, wrażenie nieprzemijalności. Mimo to znów umknęło nam lato, teraz umyka jesień. Oni wciąż stoją pod twoim domem, patrzą w okna, przy których siadasz wieczorami, próbując wsłuchać się w tę nieodgadnioną przestrzeń. Mają zamazane twarze, przypominają postacie z koszmaru, w którym odgrywa się rolę ofiary; ze snu, z którego nie można się tak po prostu obudzić. Wiem, że wołasz ich czasem po imieniu, próbujesz nawiązać kontakt. Sama dawno już zrezygnowałam, między mną a nimi nie ma mowy o przyjaźni. Zadeptali ścieżki, które dla ciebie układałam. Z dnia na dzień świat stał się przez to mniejszy, ciaśniejszy. Snujemy się w nim i wypatrujemy kolejnych przeszkód, jakby wciąż było nam mało niepowodzeń, nieprzyjaciół. Stajemy się światłoczułe, prześwietlone. Zaczynamy o wszystkim zapominać.

Komentarze

  1. Pięknie napisane, czytam jak poezję, nawet nie mam potrzeby ciąć jej na wersy, żeby tak czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam słów, bo i mnie uciska - https://www.youtube.com/watch?v=zV07B4zewkI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wsłuchuję się. Czekam na chwilę, gdy będzie lżej.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty