pierwszy wrześniowy sen

Schyłek lata. Ziemia pachnie wilgocią, prosi o dopieszczenie. Nad nią pierwsze zaczątki mgły unoszą się i opadają, to jeszcze nie ich czas. Trzeba zaczekać na chłodniejsze, niewyraźne poranki, na słońce przebijające się od wschodu przez horyzont, na przeszywający ciało dreszcz. Świat na chwilę przycichnie i będę wtedy sama. Nie mogę się przyzwyczaić, że patrzysz na mnie i nie dowierzasz, jak mocno można kochać bez wzajemności. Wiem, że jeszcze do tego wrócimy. Póki co jesień zaczyna przepływać mi między palcami, pozwalam jej na to, a sobie pozwalam na sny. Pierwszy wrześniowy przyszedł dopiero nad ranem, obiecałam ci w nim, że będę się trzymać z daleka od ulic. Samochody, które po nich pędzą są jak ciało obce pod skórą, drażnią, odbierają tlen. 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty