małe oceany

Oparzenia nieznośnie pieką, rozdarta skóra przyprawia mnie o dreszcze. Patrzę na siebie z zupełnie innego miejsca, jakby obok. Oceniam koloryt, mięsistość, wyobrażam sobie jak na tkance skraplają się małe oceany, są białe i czerwone, inne walczą o przezroczystość. To w nich znajduję najwięcej pocieszenia, są czyste, a kiedy wszędzie dokoła mówią o pływających po powierzchniach wysypiskach, czystość ta staje się wytchnieniem. Chciałabym móc się w niej zanurzyć, ale pozostaje mi tylko dotykanie, zasuszanie. Przez chwilę jestem bogiem, który karci siebie, świat, i wszystkie jego istnienia jednocześnie. Przymykam oczy, nie chcę już dłużej patrzeć jak zamiera kolejny urojony ekosystem.

Komentarze

  1. Przypomniałaś mi ten kawałek https://www.youtube.com/watch?v=2DLnhdnSUVs pozostaje tylko dotykanie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty