czwartek, piątek / #2

[Czwartek pozbawia wszelkich złudzeń.]

Czytam o matkach i babkach, oglądam zdjęcia ich dłoni pokiereszowanych przez czas, szukam wątłych uścisków, których nie sposób wydrzeć ze zdjęć. Rozróżniam gesty i uniki, czytam mowę ciała jakbym czytała napisany przez siebie wiersz. Badam przestrzenie naiwnie wierząc, że znajdę w nich miejsce także dla siebie, ale słońce już tutaj nie dociera. Odrzucam maski, ale wciąż nie wiem jak spokojnie wytłumaczyć, że hipokryzja, zakłamanie i pozory to nie to samo, co miłość. Nie wiem jak oddzielić rozsądek od żalu i oddać co słuszne tym, którym się należy. O której godzinie powiedzieć dziecku, że w jego życiu już zawsze będzie za mało miłości, a może nie mówić tego wcale? Przecież to nie tak, że wobec przewlekłego niedoboru obecności, słowa mogą cokolwiek zmienić. Nie pojmujemy ich znaczenia i kiedy tak o tym myślę, mój strach staje się ciężki i lepki.

[Piątek przynosi nową nadzieję.]

O świcie przybywa ich najwięcej. Są miękkie, ciepłe, ciało chce się w nich zatopić, nie wynurzać na chłodną i obcą powierzchnię. Mówisz, że to uczucie jest pozorne, bo przychodzą i odchodzą, kiedy chcą, ale przecież to taka piękna wolność, by istnieć tylko wtedy, gdy naprawdę się tego potrzebuje. Potem znikać, zasypiać, odbywać dalekie podróże do światów, o których nikt jeszcze nie napisał. Malować palcami ścieżki, a kiedy myśl zbłądzi, zmazywać je i zaczynać od nowa. Jest w nich tyle wersji nas samych, mniejszych, większych, pełniejszych w kształcie i rozumowaniu, że czasem trudno się w tym wszystkim odnaleźć. Kiedy sen zwycięża rzeczywistość, człowiek uświadamia sobie, czego mu naprawdę brakuje - poczucia bezpieczeństwa, zdrowych relacji, zdrowia, a może odwagi do sięgania po swoje. Następuje etap odcinania tego, co boli, zastępowania nowym. Kiełkowania, choć mogłoby się wydawać, że nadchodząca jesień skutecznie uniemożliwi rozkwit. Najłatwiej byłoby znów przymknąć oczy, odliczyć od dziesięciu w dół, zasnąć.


Komentarze

  1. Kiedy myślę o babci, albo o sobie jako babci, przychodzi mi do głowy - pamięć ciała. I mam nadzieję, że moja córka urodzi fajną dziewczynę, i nasza obecność będzie dla niej wystarczająca... że ten niedobór, o którym wspominasz, będzie jednak łagodny, jak mgiełka. Takie mam życzenie.

    A dzisiaj, odcinaj się i bądź szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś niesamowitą kobietą, Małgosiu i jestem pewna, że kolejne pokolenia kobiet w Twojej rodzinie odziedziczą przynajmniej część Twojego charakteru, siły i wrażliwości. Niedobory mają rozmaity charakter, nie mają płci ani wieku, a ich najgorszą cechą jest brak możliwości wypełnienia - żyć można dalej, tylko co to za życie. Człowiek szuka, rozgląda się, znajduje?

      Dziękuję.

      Usuń
    2. Zmieniamy się, mamy szansę w naszym życiu wszystkie niedobory uzupełniać, przynajmniej próbować :* Da się, serio :) uściski i dziękuję za komplement :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty