droga nie wybrana

Wczoraj obudziło mnie słońce i znajomy jazgot na sąsiadującym z balkonem drzewie. Dziś z marnej jakości snu wyrwał mnie huk i hałas, odgłos wiertarek i innych narzędzi, symbolizujący ostateczny koniec weekendu. Koniec spokoju. Na osiedlu trwa remont balkonów, który mozolnie, małymi krokami zbliża się również do mnie. W najcieplejsze dni maja lub czerwca niemal nieprzezroczysta siatka odizoluje mnie od tego drzewa i tych ptaków, które notabene znajdą sobie inne miejsce do przesiadywania. Kogo innego do budzenia rano. Mnie pozostaną metaliczne trele i rzucane czasem od czapy kur... mać! Wracam do wpisu Dzika o cywilizacji (serdecznie polecam!). Myślę, czy aby na pewno można po prostu rzucić to wszystko i pojechać gdzie indziej. Podglądam Karolinę i jej nie tylko fotograficzną przygodę z Norwegią. W zaciszu czterech ścian chłonę zdjęcia i słowa Małgorzaty Południak. Wracam przy nich myślami do nocy spędzonych pod kołdrą, z przygodowymi książkami Jacka Londona i zastanawiam się, co różni ludzi, którzy są tu i teraz od tych, którzy dawno już ruszyli swoją drogą. Ograniczenia, barykady. Nie dające się zwiększyć zasoby czerwonych krwinek. Z konsternacji wybudza mnie dźwięk skuwanych płytek na czyimś balkonie. Słowami Darka Siatkowskiego nieprzerwanie zastanawiam się:

gdzie jechać, gdzie uciec
gdzie ulepić nowe niebo i słońce
i człowieka

Komentarze

  1. To podrzucę Ci jeszcze jedną wędrowniczkę https://www.facebook.com/LifeGoodMorning/ i dobrze że jesteś Aniu. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę : ) Podobno życie nie kończy się na obrazkach, ale od czegoś trzeba zacząć. A kiedy już się zacznie.... wiadomo. Ciebie też miło tu widzieć, Małgorzato : )

      Usuń
    2. Czasami się zapominam :*

      Usuń
    3. Oby jak najczęściej : )

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty