z biegiem czasu

Przeglądam zdjęcia biurek mniej i bardziej znanych artystów, twórców. Rozglądam się po własnym, szukam wspólnych mianowników. Kiedy zaczynałam pisać, śledziłam muzyczne listy ulubionych pisarzy, uczyłam się ich, chciałam budzić w sobie to, co oni. Rozumieć ich inspiracje. Dziś mam coś swojego, własne listy i widokówki. Prywatne miejsca, którymi nie chcę się dzielić z nikim, nikomu o nich opowiadać. Coraz rzadziej publikuję jakieś wzmianki, coraz mniej opowiadam o świecie wśród czterech ścian. Wystarczy, że ludziom wiele się wydaje, a jeszcze więcej próbują własnoręcznie dopisać. Nie rozumiem fascynacji czyimś podwórkiem, gdy fascynacja ta graniczy z perwersją. Próbowałam kiedyś tego dotknąć, doświadczyć. Zobaczyć to, czego widzieć nie wolno. Nie byłam od tego szczęśliwsza i dziwi mnie, jak wielu ludzi znajduje w tym satysfakcję. Im dłużej na to patrzę, tym mocniej czkawką odbija mi się społeczne przyzwolenie na pogardę inności. Nie trzeba sięgać daleko, wystarczy przejrzeć listy swoich facebookowych znajomych. Nie potrafię grać w grę, w której jeśli nie wiadomo, co kto miał na myśli, to mamy prawo to sobie dopowiedzieć. 

Biorę głęboki oddech, odsuwam się. Z biegiem czasu na nowo odnajduję swoje miejsca, wracam do tych, które były a nie minęły. Pośród kurzących się stosów książek trzymam dziesiątki białych karteczek, na każdej widnieje pospiesznie spisana notatka.

uzupełnić kalendarz
ogarnąć zdjęcia 
zapomnieć


Komentarze

Popularne posty