środek ciężkości


Od stania prosto boli mnie kręgosłup. Oczy przyzwyczajone do śledzenia piłeczki zaczynają łzawić, mętnieć. Przynosisz kolejne lekarstwa, a ja zastanawiam się, czy istnieje takie, które leczy ciągły dysonans. Szukam odpowiedzi i przez chwilę wydaje mi się, że ją znalazłam. Że wiem już wszystko, co powinnam. Zegar tyka niespokojnie, przez okno wdziera się walentynkowy powiew chłodu. Jest biało we mnie, a powinno być tam, daleko. Dokoła piętrzą się kolejne strony, tak niewiele brakuje, bym mogła policzyć do trzech. Chcę zdążyć nim wszystko zniknie. Nim spadnie kolejna warstwa. Gdzieś w połowie dnia zaczyna brakować mi słów, widzę i słyszę. Czuję. W środku miasta sina dwulatka leżała na ulicy i nie oddychała. Wokół stali ludzie, ale nie pomagali. (gazeta.pl) || Gubię swój środek ciężkości.

Komentarze

Popularne posty