schodzenie


Schodzę niżej. Do niedawna wydawało mi się, że kontrastowość będzie ucieczką, ale wszystko, co najważniejsze, rozgrywa się przecież w szarościach. Kolory rezonują. Przyciągają. A tu znów robi się ciemno i to już nawet nie przeszkadza. Wydaje mi się, że mnie nie rozumiesz. Nie jestem kimś, za kogo mnie uważasz. Twoje słowa pękają z nadmiaru czegoś, co nazywasz emocjami, ale są obce. Dochodzą mnie sprzeczne informacje, nie szkodzi. Mozolnie wyznaczam ścieżkę, podobno w sieci nic się nie ukryje, więc nie pomoże kolejna zawoalowana tożsamość. To nawet śmieszne, by tak się bawić z kimś w kotka i myszkę, w te małe, pozornie nic nie znaczące literki i cyferki. To z nich budujemy swoją osobowość - tutaj wirtualną, tam sceniczną. A wszystko przecież sprowadza się do jednego: to niewłaściwie miejsce. Cierpliwie wypatruję kolejnych elementów układanki, małych puzzli czekających na dopasowanie. Te poupychane w kopertach otworzę dopiero latem. 

Komentarze

Popularne posty