sceneria z taniego obrazu

by nadja sevir

Dopiero co wszyscy pisali o nim, teraz piszą o niej. Zerkasz na mnie spod oka i już wiem, co ci chodzi po głowie. Mam tak samo. Ja też do tych wszystkich śmierci zaczynam się po prostu przyzwyczajać. Siedzimy przez chwilę przy jednym stole, rozmawiamy o przeciąganiu liny i tak niewiele brakuje, bym powiedziała o kilka słów za dużo. Sceneria się przecież nie zmieniła. Na biurku usychające kwiaty, gdzieś w środku mocne postanowienie poprawy. A potem zimny, obcy głos sączący do ucha jad; mówiący, że jutro nie dam rady. Głęboki wdech. W ciemności przesuwają się zmiennokształtne sylwetki, a każda z nich mogłaby być mną. Kiedy wszystko dzieje się tylko w głowie, każdy czarny punkt urasta do nieuleczalnych rozmiarów. Do niedającego się wypłukać nadmiaru chorobotwórczej treści.

Potem przychodzi poranek. Kilka słów prozy zmienia się w prozę życia, a ta nieudolnie w jakiś wiersz. Pozostaje w nas niemal wstydliwe przyzwolenie na milczenie. Przy wspólnym wczoraj stole zastygło kilka krzeseł. Niedokończony drink, tlący się jeszcze obcy papieros.

Komentarze

  1. Okropny ten czas, ale to minie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nawrotów też można się przyzwyczaić. Teraz to tylko moment, który szczęśliwie, choć niespodziewanie rozświetla każdy, nawet najmniejszy promyk słońca.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty