anna musiał / spadamy

fot. Jimmy Chin

spadamy

J.C.

spadamy. nasze ciała są lekkie,
plecaki pełne niedokończonych spraw.

błądzimy między szczytami,
a w domu czeka nierozwieszone pranie,
zakurzone obrazy, smutny pies, co rozwleka się
jak nić na starej kanapie.

znów ktoś dobija się do drzwi z nadzieją,
że otworzę. może ty?

spadamy. po drodze mijamy szklane wieżowce
i samobójców, którzy tylko przez moment
towarzyszą nam w locie donikąd.

za chwilę otuli nas biały puch,
ciepłe ramiona, pierwszy promień słońca.

grudzień 2016

Komentarze

  1. I cisza, jako świadek odliczający czas... tak w kontekście walki w pojedynkę. Wzruszasz mnie Aniu, uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst już trochę ma, ale pasuje jak ulał. Szum i hałas tutaj, tam czekanie - potem cisza po obu stronach. Tak daleko, a tak blisko. Dziękuję

      Usuń
  2. To tutaj jesteś :) Znalazłam. Zdjęciami cały czas zachwycona... teraz okryję ramiona Twoim słowem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywałam się, ale droga do mnie chyba wciąż wyboista : )
      Zapraszam, dziękuję.

      Usuń
  3. Tak. Czasami pewne wydarzenia przywołują teksty wcześniej zapisane. Ten tu pasuje bardzo. I zawiera w finale coś w rodzaju przezwyciężenia dramatu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tak na to patrzę, choć trudno o spokój, kiedy dokoła burza. To, co się teraz dzieje, przekracza granice dobrego smaku i ludzkiej przyzwoitości.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty