przesilenie zimowe

Ten, kto powiedział, że najbardziej ponurym miesiącem roku jest listopad, mieszkał chyba w kraju, w którym nie istniał grudzień. W moim istnieje, na dodatek przewiewa mnie i mrozi, ładuje do łóżka i zdecydowanie nie jest to przyjemna koegzystencja. Nachodzi mnie myśl, że od kiedy Facebook zmusza do pisania swojej nazwy z wielkiej litery, a ludzie nadal udają, że z niego nie korzystają, obecność tu staje się męcząca. Nie potrafię już chyba komunikować się inaczej niż przez nie do końca zrozumiałe notatki, nieszczególnie interesujące zdjęcia. Tracę potrzebę opowiadania o swoim dniu, osiągnięciach dzieci, funkcja polubiania stała się wręcz grzecznościowa. Pretensjonalne łańcuszki i pozornie zabawne memy przestały mnie cieszyć i chyba znów choruję bardziej niż na nawracające o tej porze zapalenie gardła. Smakuję pozostałości tlenu przebijające się przez ściany wieczornego smogu. Chciałabym powiedzieć, że jest ok, ale co rusz potykam się o pogardę, nawet jeśli nie skierowaną do mnie, to wciąż nie mniej obrzydliwą. Za chwilę minie mnie w milczeniu kolejne pokolenie, a potem świat. Choć już znajoma, Ulvetanna mieni się w słońcu jak wciąż nieodkryty ląd.

Komentarze

  1. Zdrowiej i odetchnij, nie zwracaj uwagi na sprawy nieistotne. Rób swoje.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Małgorzato. Teraz tylko "aby do wiosny!".

      Usuń
    2. Zaraz wiosna, zobaczysz jak szybko nadleci...

      Usuń
  2. Grudzień chyba jest jeszcze bardziej ponury i zimny niż listopad. Też mnie zmraża i atakuje zatoki. Gdyby nie ciepły dom i koc po pracy oraz myśl o świętach, właściwie grudzień mogłabym przespać.
    Zdrowiej i nie jesteś w tym grudniu sama:)
    Jeszcze przyjdzie wiosna:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pocieszająca wiadomość, czasem mam wrażenie, że w grudniu już nie wypada chorować. W grudniu należy być w pełni sił aby myć okna, nosić zakupy i odkurzać z energią godną kolarza na dopingu. Przyłączam się do przesypiania, może mamy w sobie coś z niedźwiedzia? Ewentualnie... leniwca.
      Pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
    2. Czasem sobie myślę, że niektóre zwierzęta to są serio mądre, zasypiają na zimę, zwalniają bieg. Ludzie zwolnić nie mogą, cywilizacja nam na to nie pozwala, ale to pewnie trochę wbrew naturze. Dlatego tak ciężko wstać rano, bo to środek nocy w zimę.
      Środek nocy jest też po powrocie z pracy. W środku nocy też jest środek nocy, więc tak naprawdę po co się budzić - pomyślał niedźwiedź :) :):) Pozdrawiam cieplutko!!

      Usuń
    3. O tak, zwierzęta mają coś, czego ludzie mogą im tylko zazdrościć - instynkt. Czasem i mnie się uruchamia, ale nadal bliżej mi do bezsenności niż niedźwiedzia. PS. Kiedy czytam ten komentarz już jest "środek nocy", a przesilenie w zasadzie za dwie minuty, jeśli dobrze wyczytałam.. zatem - przyjaznego przesilenia! : )

      Usuń
  3. Michalina Błędkowska21 gru 2017, 21:13:00

    Dawno mnie tu nie było, widzę zmiany :) Mam nadzieję, że przyszłość jawi Ci się w jaśniejszych kolorach niż te zimowe i ponure. Mnie drogę oświetlają teraz świąteczne iluminacje, jestem ciekawa co czeka za kolejnym zakrętem. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam częściej! Co Wy macie z tymi światełkami na święta? ;) Jak się uprzeć, można by i cały rok je palić, dla optymistów. Pesymiści i tak będą widzieć tylko te ciemne punkty na mapie. A może pesymizm to tylko brzydsza nazwa na coś innego? Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. W grudniu można też zacząć sezon morsowania, jeśli nie spróbowało się tego w październiku, listopadzie. Szczypie skóra, pobudza organizm, wstrzykuje endorfiny. Pogarda nie istnieje, ale rodzi się wola przetrwania o kilka sekund dłużej w lodowatej wodzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morsowanie jest dla tych, którzy nie zamarzają bez trzech warstw we własnym domu! :D Poza tym chyba powinien być zakaz wpuszczania zdołowanych do przerębla - mogliby nie chcieć się wynurzyć [sic!]. Miło Cię tu spotkać, pozdrawiam :)

      Usuń
  5. I pomyśleć, że do niedawna czułam się wyautowana, bo nie było mnie na fb. Jeszcze mam nadzieję, że nie wszystko jest tylko dla pozoru.
    Ja czekam na luty - śnieg i białe ulice, wbrew pozorom, biały świat napawa mnie większym optymizmem, niż nadejście wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facebook bardzo się zmienił w ciągu ostatnich kilku lat, a zerkam od 2008. Sympatię i ciekawość skutecznie wypiera hejt i pogarda dla odmienności. Dla mnie Fb był swego czasu jedyną opcją kontaktu ze znajomymi, z racji zamieszkania, dziś jest tylko oknem, przez które można podglądać ten dalszy świat. Śniegu i cierpliwości w oczekiwaniu! AM

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty