anna musiał / no place like home




no place like home


spotykamy się w punkcie kulminacyjnym. rozrzedzone
powietrze, zziębnięte dłonie. fragmenty miasta, z którego
wyrosłam poza krawędzie. internacjonalny zgrzyt.

mówisz do mnie metaforami: o rzeczach, które znasz
tylko z wyobraźni. dokoła mnie świat przechodzi
w uśpienie. czytam wiersze o kotach, o surrealizmie.

twój wewnętrzny kompas wskazuje południe –
północ od dawna jest sygnowana znakiem pokoju.
przekazujesz mi go w ciasnej portmonetce;

w ciemnym pomieszczeniu odróżniam tylko czerń
od bieli i smak ust od smaku rozkładających się ciał.
przeniesione w czasie zostawiają ślad –

wyblakłe fotografie. a my nosimy w sobie ciężkość
świata. majaczenie we śnie; płonący krzew.


z t. Pandemonium (Eperons-Ostrogi, Kraków 2015)

Komentarze

Popularne posty