Poetyckie zmagania z czasem / M. Wójtowicz

Są tomiki, które czyta się szybko, bez zastanowienia. Przeskakuje kolejne wersy i strofy, by dobrnąć do końca, a po zamknięciu książki w pamięci nie zostaje właściwie nic. Tomik Małgorzaty Wójtowicz pt. Jeszcze (Rzeszów, 2017), jest tego całkowitym przeciwieństwem.


Z poezją Autorki zetknęłam się na jednym z internetowych portali, dzięki czemu miałam niesamowitą przyjemność obserwować nie tylko wciąż doskonalony warsztat tej poetki, ale i jej niezaprzeczalną zdolność do ujmowania czytelnika prostotą słów. Prostotą w jak najlepszym tego słowa znaczeniu, bo taką, która nie wynika z potrzeby oczarowywania i zamydlania oczu, a płynie prosto z niezwykle wrażliwego serca.

Przez kilka ostatnich dni wczytywałam się więc w przepiękne wiersze, które w przystępny i niezwykle trafny sposób obrazowały głęboko przeżywane emocje, doświadczenia. Nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że moim numerem jeden był i chyba jeszcze długo będzie "Ptasi widnokrąg", rozpoczynający się od słów:

                                    Sen przychodzi za późno. W ciemności rosną pisklęta,
                                    dźwięk z trudem przebija się przez ścianę.
                                    Poranek jest pełen obsesji (...)
                                                                                          [Ptasi widnokrąg, str. 8]

Zawarta w tym krótkim fragmencie melodyjność w zestawieniu z wrażliwością, jaką Autorka posługuje się niemal po mistrzowsku, sprawiają, że budzi się we mnie potrzeba rozmyślań nie tylko nad tym co już było, ale przede wszystkim nad zwykłą, szarą codziennością. Potrzeba poszukiwań drobiazgów, pozornie nieuchwytnych, a stanowiących most między przeszłością a teraźniejszością. Doskonale widać to także we fragmentach:

(...) Z przeszłości ocalało zachłanne spojrzenie             Kiedy piszesz, jest późne popołudnie,
mężczyzny, ironiczny uśmiech szukający                      słońce wisi nad lasem (...)
przyzwolenia, nonszalancja (...)                                       Kiedy czytam twój wiersz,
                                      [Na starej fotografii, str. 43]                                         płonące smugi dogasają w sadach (...)
                                                                                                                                                                                                                  [Spotkanie, str. 12]
                            
Autorka niekiedy pogrywa sobie z czasem, sprawia, że ten staje się uniwersalny. Czytelnik jednocześnie może być tu i teraz oraz w przeszłości, rozpamiętywać to, co robił chwilę temu, co robi w tej chwili i zestawiać to z historią ludzi, o których wie tylko z blaknących fotografii. Ta zabawa z pozorną chronologią jest miejscami nieznośna i stanowi wyzwanie, ale to kwintesencja i zaleta poetyki, z jaką Autorka przyzwala nam przez chwilę obcować.

Z tego też powodu w wielu miejscach tomik Jeszcze sprawia wrażenie, jakby Autorka próbowała zamknąć jakiś rozdział swojego życia, ale też być może nie zawsze łatwej, rodzinnej, historii. Wplecione między wersy postacie matki, cioci Heli, babci Zuzanny, Leokadii, dzięki cudownej zdolności Małgorzaty do tworzenia wierszy niczym małych, alternatywnych światów, stają się osobami z krwi i kości. Z przeszłości każdego z nas.

                                        Już nie ma tych miejsc,
                                        w których czas pulsował w nas.
                                        Myślałam, że będę trwać, dopóki
                                        starość nie zapomni.
                                                                                          [Białe światło, str. 30]

Ilekroć sięgam do poezji Małgorzaty Wójtowicz, ta przemawia do mnie wieloma głosami. Głosami kobiet, których los zapisany jest w naszym DNA. Głosem świata, który trzeba było pogrzebać. W tym otoczeniu tytuł samego tomiku, Jeszcze, jawi się nieco ambiwalentnie. Jest wołaniem o więcej, jednocześnie pamiętaniem. Klucz do zrozumienia leży głęboko, a zamykanie poezji tak utalentowanej Autorki w klatce jednej interpretacji, byłoby grzechem.


Tym samym życzę Małgorzacie Wójtowicz samych sukcesów literackich i jeszcze wielu tak cudownych książek jak ta. Mam nadzieję, że dalej będę mogła obserwować rozwój tej poetki i kto wie, być może kiedyś, o jej niesamowitej poezji zwyczajnie porozmawiać.


* M. Wójtowicz Jeszcze, Wyd. Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu, Rzeszów 2017

Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem podekscytowana faktem, że lektura mojego tomiku zatrzymała i skłoniła do podzielenia się spostrzeżeniami i uwagami. Dziękuję za wnikliwą analizę wierszy i próbę odczytania ich sensów. Każda informacja i opinia o mojej twórczości jest dla mnie ważna, jednak ta wyjątkowo, bo znam i cenię twórczość Autorki recenzji!

      Usuń
    2. Twój tomik niezaprzeczalnie zasługuje na uwagę Mam nadzieję, że wkrótce trafi do szerokiego grona czytelników i zachwyci ich tak samo, jak mnie. Pisanie takich recenzji to prawdziwa przyjemność. Pozdrawiam (i czekam na więcej)! : )

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Katalog-blogow.pl