anna musiał / koniec wakacji



koniec wakacji


ból głowy przemija, zaczyna się gonitwa serca.
już się nie przejmuję, taka śmierć zdarza się rzadko,
obniża jedynie współczynnik naturalnego przyrostu.

za oknem gasnące słońce pluska się jeszcze w kałużach,
wydaje ostatnie tchnienie. kończymy ten dzień jak kończy się
data ważności relacji damsko-męskiej, termin przydatności

świeżo pokrojonego chleba. opłatek kruszy się w palcach,
gdzieś z tyłu głowy kofeina usiłuje zwalczyć senność.
mówisz do mnie kochanie i natychmiast zamykasz mi usta,

przez chwilę nie oddycham. krew zatrzymuje się w żyłach,
dopada mnie nieplanowana przerwa od życia. koniec wakacji
udrażnia nasz system wartości, a ja wciąż noszę w sobie

niezaspokojony głód. moje dłonie nie potrafią samoistnie
ulepić miłości z niczego, od nowa posklejać rozbitej
porcelany, tylko przypadkiem podobnej do twojej twarzy.

Komentarze

  1. Michalina Błędkowska29 sie 2017, 15:35:00

    Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Również pozdrawiam, AM

      Usuń
  2. Ładny ten "głód", wiersz- piękny.

    Też obserwuję szybciej gasnące już słońce i odrobinę mi żal. Koniec wakacji jest trochę jak pożegnanie lata, jak obserwowanie odjeżdżającego pociągu (z nadzieją na kolejne spotkanie za rok. Gdy na peron wjedzie już jesień, żal powoli zniknie. Najgorsze są te pożegnania.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to napisałaś. Mnie też żal, ten okres przejściowy jest za krótki, trudno zdążyć się nim nacieszyć (zwłaszcza, że jak na złość chorowanie zabrało mi tydzień z tej radości). Zawieszona w powietrzu magia, chwila na refleksje i ostatnie przygotowania - do długiej, za długiej, jesienio-zimy. Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Katalog-blogow.pl