R.I.P, Chester Bennington


Linkin Park słuchałam od zawsze. Kupili mnie pierwszym teledyskiem - o ironio, zobaczyłam go na kanale VIVA!, a potem przez długi czas nie wiedziałam, kim byli. W przyrodzie nic nie ginie, czy aby na pewno? Wielu zapamięta Chestera jako faceta o niewiarygodnie mocnym głosie. Takiego, który wykrzykuje z siebie ból z siłą zdolną do wywrócenia wnętrzności na drugą stronę. Krzyczeliśmy razem z nim - zwłaszcza wtedy, gdy brakowało słów. Kiedy brakowało odwagi, by dalej oddychać. A jednak to wykonania takie jak cover Adele przypominają, że poza tym wszystkiem istnieje coś więcej. 

Istniało. 
Sleep well, Chester.

Komentarze

Popularne posty

Katalog-blogow.pl