notatka #2

Wszyscy dokoła narzekają na pogodę. Mówią, że w tym roku lata nie ma, że deszcze i wiatr, że bliżej mu do jesieni. Coś w tym jest. Siedzę w swoich ścianach, zajmuję się poezją pisaną przez kogoś innego. Wchłaniam prozę pisaną przez kogoś innego. Jest mi z tym dobrze, czuję się spokojniejsza, kiedy robię to bez przymusu. Chciałabym pisać tak, jak kiedyś, ale chyba zgubiłam fragment siebie. Niektórzy nazywają to dojrzewaniem, inni ewolucją. Ja tymczasem nieudolnie składam litery i wyrzucam je do wirtualnego kosza. Ten się przepełnia, wylewa. Zalewa monitor, komputer, zalewa moje biurko, pokój, świat. Rzeka, którą tworzy, jest rzeką bez dna i bez końca. W chwili kiedy to piszę, znowu zaczyna padać.

Nie spełniam oczekiwań, nie ogarniam tych wszystkich powinności towarzyskich czy publikacyjnych. Ktoś prosi, daję wiersze. Udostępniam i nawet się tym cieszę. Ale potem przychodzi wieczór, przedsenny spokój, chwila refleksji. Podobno rozmieniam się na drobne, moja książka od pół roku leży w formacie A4 w szufladzie i chyba już nikt na nią nie czeka. Nie czeka na mnie, a ja wbrew rozsądkowi znajduję w tym odpoczynek. Serce mi śpi...

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty

Katalog-blogow.pl