anna musiał / Mally

by Sally Mann

Mally

Malena ma piegi. mówię na nią Mally, przyglądam się
zdartym kolanom, za krótkiej sukience; jej ramiączka
przeszyte ze starej koszuli przywodzą na myśl zimę –

trzeba było sobie jakoś radzić. moja Mally miała wtedy
pierwszy okres, zostaliśmy sami, drewniane ściany
kurczyły się nieznośnie, jak ona zdrętwiałem, głupi

i cały z papieru kryłem jej policzki; zły, niemrawy
uczyłem moją Mally tabliczki mnożenia. gwiazdozbiory
piegów, dwie gwiazdy sterczące – ja głupi, pragnący

kawałka ciała do ukojenia stałem się tam zwierzęciem.
smak mojej Mally wita mnie czasem wiatrem, stoi wtedy
cicha, giętka jak gałąź winorośli. uśmiecha się –

chce wiedzieć.


---------------
Mally to chyba jeden z bardziej rozpoznawalnych tekstów mojego autorstwa, który znalazł swoje miejsce na kartkach Pandemonium (więcej o tomiku tutaj --> Pandemonium). Wiersz ten powstał dość szybko, pod wpływem znanej i stosunkowo kontrowersyjnej fotografii autorstwa amerykańskiej artystki Sally Mann. Wiele osób wypowiadało się o nim pochlebnie, jednak u sporej części wzbudzał pewien dyskomfort, niepokój. Historia Mally przypomina nieco historię Lolity z powieści Vladimira Nabokova, ale też nawiązuje do jej filmowej adaptacji z 1997 roku w reżyserii Adriana Lyne. 

Dla mnie Mally zawsze była, jest i będzie dziewczynką zagubioną w czasie. Taką, która mimo upływu czasu i związanego z nim dojrzewania, gdzieś w środku pozostaje postacią niewinną i przez to tragiczną. Być może jedyną naprawdę żywą istotą w całym Pandemonium. Kusi mnie czasem, by ten niepokorny, koślawy tryptyk, którego została niemą bohaterką, rozpisać dalej, ale każda historia powinna mieć swój koniec. Jak kończy się ta i czy kończy się naprawdę? Odpowiedź możecie znaleźć w dwóch pozostałych wierszach tryptyku, pt. Malena oraz La petite mort. (A te oczywiście w Pandemonium.)

  • Sally Mann - amerykańska artystka-fotografik. Rozgłos przyniósł jej album „Immediate Family“ z 65 czarno-białymi fotografiami dzieci, w tym trójki jej własnych: Jessie, Virginii i Emmetta. Oprócz przychylnych krytyk album spotkał się z zarzutem pornografii dziecięcej, gdyż na niektórych fotografiach dzieci były nagie lub półnagie. (...) Po upadku z konia w roku 2006 i ciężkim uszkodzeniu kręgosłupa ograniczyła się do autoportretów, później też do zdjęć męża cierpiącego na dystrofię mięśni. (...) Do roku 2010 opublikowała osiem albumów fotografii. 
                                                                                                                          (źródło: Wikipedia)

Komentarze

  1. O! Czytałem ten wiersz już wcześniej... Ale mam też taki ślad w pamięci, że zanim trafił do Pandemonium to był także na poprzednim blogu. To za sprawą tego zdjęcia, które zapada w głowie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zarówno tam jak i tutaj się choć trochę podobał :) Chciałam dodać też starsze teksty, dla przypomnienia, dopisać do nich jakiś kawałek siebie... :) AM

      Usuń
    2. Spodobał się ten wiersz i z nim sąsiadujące. :) Warto przypomnieć te stare testy.

      Usuń
  2. To jest wiersz, który od początku wywarł na mnie wrażenie i zahipnotyzował mnie. Po pierwszym przeczytaniu nie zauważyłam "głupiego" ani "zwierzęcia". Poczułam tylko zmieszanie, bo tak jak Malena nie bardzo zrozumiałam, co się stało.
    Po kolejnym odkryłam, że gdy Malena przestała być dzieckiem, peel po prostu zgłupiał, a ona uśmiecha się, zapewne sądząc, że taka jest kolej rzeczy. Nie jest już dzieckiem, ale jeszcze nie kobietą. Stanie się nią w pełni później, chociaż nie jestem pewna czy na własnych warunkach.

    Znając źródło inspiracji i tryptyk o Mally mam wrażenie, że udało Ci się przebić przez twardą skorupę normalności, w jaką jest ubrana dziewczynka z fotografii. Że wniknęłaś w jej świat, ale co ciekawe, to nie Mally pozwoliłaś opowiedzieć o sobie. Zachowałaś formę relacji złożonej przez trzecią osobę, co w sposób naturalny koresponduje ze zdjęciem, ale też dzięki temu postać Mally pozostaje niewinna i tragiczna.

    Takich wierszy nigdy za wiele, dobrze, że tu się pojawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz Galino, że dopiero teraz, ale z powodów problemów technicznych nie dostałam powiadomienia o komentarzach... bardzo dziękuję za tak wnikliwe czytanie, za własne wnioski. To bardzo ważne, by w poezji czytelnik i autor spotykali się gdzieś w połowie drogi, odnajdywali wspólny mianownik. Pozdrawiam Cię i zapraszam częściej, będę pilnować wpisów nieco uważniej. AM

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Katalog-blogow.pl