anna musiał - lato v.2 /polska



lato v.2 /polska


kiedy pierwsza morska fala obmywała moje stopy,
gdzieś w okolicy centrum wyławiali ciało kobiety
w stanie znacznego rozkładu. miałam okulary,
chyba przeciwsłoneczne. w ich przyciemnionych szkłach
odbijały się sylwetki wszystkich napotkanych osób.

na molo celebryta rozdawał autografy jak bułki i dotarło do mnie,
że być celebrytą to znaczy rozdawać siebie jak chleb potrzebującym
lepszego życia. na skróty pociągnąłeś mnie przez las,
kolejka do publicznej toalety wydłużała się nieznośnie
im bliżej podchodziliśmy. im bardziej się chciało. lato
wchodziło w nas każdym otworem ciała. morze oczyszczało
tylko na chwilę.

drugiego dnia przejęliśmy role po tych, co wyjechali.
zostałam trzydziestoletnią rozwódką, ty zgorzkniałym
fanem sportu, w którym nigdy niczego nie osiągnęliśmy.
parzyliśmy się na chodnikach, próbowaliśmy nowych smaków ‒
dotykając tamtego ciała uświadomiłam sobie, że tak naprawdę
nigdy cię nie kochałam.

w ciszy zbieraliśmy muszle i kamienie, pakowaliśmy piasek
bez obaw, że nas też ukarzą mandatem na trzy tysiące euro
za kradzież. każdy znak przelewaliśmy na papier. słowa
rosły w nas jak niechciane płody. jak poaborcyjne poczucie winy.
lato obrosło w tłuszcz, zaparzyło się.

alkohol przepalił język.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Było gęste. W tym roku na szczęście jakoś łatwiej oddychać... : )

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Katalog-blogow.pl